sobota, 14 lutego 2015
Valentine's Day
A innych ludzi on niezmiernie cieszy
Niektórzy tego dnia wyznają sobie uczucie
A niektórych drażni nawet kamyk w bucie
Jedni na ten dzień czekają od długiego czasu
Drudzy nie wiedzą o co znowu tyle hałasu
Przecież to dzień zwykły, monotonny
Dla innych to wachlarz możliwości ogromny
Dlatego jeśli do teraz się wahasz
Weź w swe ręce ten ogromny wachlarz
I zrób ten pierwszy krok już tera
Niech druga połowa widzi w Tobie bohatera
Bo Tobie dalej samotność doskwiera
Tak jak niewygoda, po prostu uwiera
I miej oczy otwarte, a szansę dostrzeżesz
Nawet jeśli w swoje ręce tej sprawy nie bierzesz
To inicjatywę przejąć może druga osoba
Może to będzie twego życia ozdoba
Więc otwórz się na propozycję innych ludzi
A na pewno Ci się to życie nie znudzi
Nawet jeśli ktoś to w żarty obróci
Weź się w garść, niech Cię to nie smuci
Ja już otrzymałem ten znak, lecz nieświadomie
Zostawiłem go za sobą, jakby w ogonie
Teraz szansę mam nadzieję, że dogonię
Bo mam zamiar stanąć w szczęścia obronie
I dać szansę na sukces dziewczynie mi nie znanej
Ale z widzenia przeze mnie szanowanej
Może nawet mijając ją, już lubianej
Może będzie właścicielką duszy kochanej
Przegapiłem ją, bo kiedy była okazja
Nie targała mną zwyczajna kurtuazja
Tylko w złym humorze trafiła w złą chwilę
Ale mam nadzieję, odpłacę Jej mile
czwartek, 12 lutego 2015
Dłoń
Czuję, jakby mnie porwał ktoś do tańca
Widzę palec już cały dokładnie
Czuję, jak to uczucie całym mną zawładnie
Widzę zarys dłoni, lecz niewyraźnie promieniuje
Lecz ten widok dogłębnie mnie ujmuje
Widzę dłoń, to dłoń Twoja, proszę podaj mi ten skarb
A mój świat nagle rozbłyśnie milionem farb
Wiem, że życie nie jest łatwe, to prawda
Ale przecież wiemy to od dawna
Wiesz przecież, że łatwo nie będzie
Ale bądźmy razem nawet w trudnym momencie
Chwyć mnie za dłoń i ruszmy razem przed siebie
Wiem, że po drodze nie jeden raj się rozjebie
Ale przezwyciężymy każdy kolejny potok
Chociaż złym duszom na ten widok ślinotok
Nie da żyć, będzie to ich męczyć cały czas
Lecz w naszym życiu nie ma miejsca na kwas
Damy radę, tylko daj nam szansę już w tej chwili
Może właśnie ona nasze życia umili
środa, 28 stycznia 2015
Nowy dzień
Wstaje słońce znowu razi mnie w oczy
Już czekam czym ten dzień mnie zaskoczy
Czekam aż uśmiechnie się do mnie los
Nim ten bezlitośnie mnie rzuci na stos
Nie szukam rozgłosu ani w swojej głowie głosów
Nie unikam losu i nie szukam siwych włosów
Samotność mi wciąż doskwiera, czuje jak dziś coś umiera
Jakaś cząstka co mną poniewiera, część człowieczeństwa zabiera
Jestem dziś zupełnie sam, własną drogę wybrać mam
A więc swą muzykę gram, przy niej tylko zawsze trwam
niedziela, 25 stycznia 2015
Trzecia strona medalu
Jestem tylko człowiekiem
Kogoś lubię lub nie lubię
Każdy zmienia się z wiekiem
Każdy ma naryte w czubie
Dlatego ja chwasty wyrywam
Bo zatruwają ogród mego życia
Swojej twarzy nie ukrywam
Bo nie mam nic do ukrycia
Na moim ogrodzie nie dużo jest zieleni
Ale powiem wam że co długotrwałe to się ceni
Dążąc do celu to wszystko się tu zmieni
Kwiaty pielęgnuje, co jest inne wyrywam u korzeni
wtorek, 20 stycznia 2015
Ewolucja
Pierwsze rymy pierwsze teksty
To mej wolności preteksty
Zaczynałem od histori ktora ma dla mnie znaczenie
W uszach ciągle miałem "oszukać przeznaczenie"
Pamiętna cyfra siedem ciągle się tam przewijała
Już niedługo ta piosenka klasykiem dla nnie się stała
Rymy ciągle mnie jarają i to się nie zmieni
Tak jak drzewo nie zmieni swych korzeni
Lecz mino to mój styl się zmienia
Moja własna ewolucja
może to kwestia starzenia
Może duszy rewolucja
Ewolucja
Pierwsze rymy pierwsze teksty
To mej wolności preteksty
Zaczynałem od histori ktora ma dla mnie znaczenie
W uszach ciągle miałem "oszukać przeznaczenie"
Pamiętna cyfra siedem ciągle się tam przewijała
Już niedługo ta piosenka klasykiem dla nnie się stała
Rymy ciągle mnie jarają i to się nie zmieni
Tak jak drzewo nie zmieni swych korzeni
Lecz mino to mój styl się zmienia
Moja własna ewolucja
może to kwestia starzenia
Może duszy rewolucja
poniedziałek, 19 stycznia 2015
Nadzieja
Mimo że jestem od długiego czasu sam
Mimo że bywa różnie, ja sobie radę dam
Bo widzę nadzieję, żyję z nią codziennie
I wyczekuję mego szczęścia niezmiennie
Cały czas siedzę w milczeniu
Moje myśli prawie jak w odrętwieniu
Czekają na moment kiedy od nowa
Z moich ust zaczną płynąć te słowa
Kiedy zacznę rymować i wyrzucać z siebie rymy
Do czego to doprowadzi dopiero zobaczymy
Ale wiem że znowu mam natchnienie
Które porusza moje serce a nie sumienie
Znowu piszę słowa bezustannie
Czy jadę daleko, czy leżę w wannie
Znowu cisną mi się slowa na usta
I mimo że nie trafie we wszystkie gusta
To w tym momencie i w tym tekście rozpusta
Bo w moim przypadku żadna strona nie jest pusta
Na każdej stronie tego zeszytu życia
Są słowa które mają dużo do ukrycia
Skrywam swoją duszę właśnie w tym utworze
I mam nadzieję że nie powiesz mi potworze
Tylko zrozumiesz moje myśli i weźmiesz je do siebie
A wtedy może razem będzie nam jak w niebie